Okruchy
Listopad 2016
Okruchy pisane w jesienne wieczory.
Słowo i milczenie
(
przestrogi)
Ból i słowo
Bliźnięta.
Gdy słowo w milczenie
Owinięte.
Brak słowa,
Czy skąpe,
Zakazem stłumione,
Trądem.
Dla obcych garście.
W drewnianym tronie
Wyrocznia
Dla swoich broni.
Kto pyta
wyrocznię?
Kto dał
takie prawo?
Czy
dyskurs prowadzić?
Słowa
życia strawą!
Milczenie do drugiego
Jak bicze!
Zdanie za zdanie
Przybliża oblicza.
A jedno złe słowo
Z przed laty,
Przez obcą przesłane,
Boli jak baty.
Gdy
słucha zlej wróżki
Łatwowierny,
Przywiezie
ze sobą
Kolce
cierni.
Słowo na słowo,
Słowo do słowa,
Treścią jest życia,
Szczęścia połową
Milczenie z nakazu?
Rozmowa bogaci!
Milczenie zabija,
Gdy ludzie nie braćmi.
Są mowy jak noże,
Jak wzgardy milczenia.
Jedno i drugie
Jak rzuty kamieniem.
Mowa ta sama
Bywa na ustach,
A rozum odwrotny?
Słowa jak w
lustrach.
Boleść na duszy,
A milczenie trwa.
Z kim zmienić słowo?
Sam ze sobą w snach!
Da znak
i niemowa,
Że jest dobrej woli.
Niema
przysięga
Jeszcze
więcej boli.
Podsumowanie
Nie narzekam, że w koło
Pusto i
nie wesoło
Na
nieudane moje dzieje
Nie boleję.
Samotne
dzieciństwo
Nauczyło
męstwa.
Niepowodzenia
młodzieńcze
Innych
były większe.
Przyszedł
wiek młody
Cóż - na
drodze kłody.
Wiek
męski
Mało zwycięski.
Na
horyzoncie ona
Żona
Codzienność przewlekła
Nie
urzekła
Miały być
skarby
Są ciemne
barwy
I
oddalenie
I smętne
cienie
Wkradły
się ciemne
Siły przyziemne
Pozostał
wieniec
Ze słów
milczenia
Twardy
trwa mur
Z
burzowych chmur
Ciemne
bożyszcza
Przyniosły
zgliszcza
Cichość
kosmosu
Doszła do
głosu
Komu
nieść słowo
Masz być
niemową
Autorytety
Bronią
niestety
Mowa
ponura
Do
sobowtóra?
Co
mieszka w głębi
Nie
ciepły - ziębi
Omega
blisko
Oto i
wszystko
T r z y p
o t r z y
Gdy prochy będziesz rozsiewał na wietrze,
Czy sypał
piasek ,
Syp by
nie brudzić czystości powietrza,
Nie
zakłócał ciszy hałasem.
Wystarczy
plusk rzeki.
Szczekanie
za lasem.
Skończy
się żywot kaleki.
Z pamięci
ubędzie żal bliskim .
Im też
niedalekie brzegi.
Pisane są
wszystkim.
Zostaną żelazne złomy
Na
ziemskiej wyspie.
Niech
zabrzmi mój głos znikomy
Skargą na
niespełnienie.
I zejdzie
ku mnie z ikony,
Pochwały
darując wieniec,
Kolorowy
apostoł,
Nim stanę
się cieniem.
I niechby
po mnie pozostał
Ślad,
którym się ktoś pochwali,
Że bliska
temu ta postać,
Popłynie
w pokoleń fali.
Nie tylko
trwać będzie kamień,
Przy
którym znicz obcy zapali.
Niech
żyje pokoleń pamięć!
W s p ó ł z a w o d n i c y
Inwokacja
Przyjaciel
przyjacielowi nie rówówn
Z tym
możesz z tamtym nie
Tamten gadatliwy
a ten małomówny
Z jednym
w dystansie a z drugim intymnie
Rozwinięcie
Miał
przyjaciela
Nie był
mu długo
(Od
kołyski do wesela?)
Służył mu
przysługą
Jak każdy
przyjaciel
Od ust by
odmówił
Z sercem
na tacy
Niespodzianka
wnika
Zastępcze oblicze
Postać
przeciwnika
Więc
przyjaciel niczym
Choć
przychodzi z darem
Ma w
zanadrzu serce
Skreślono
ofiarę
Topi się
w rozterce
Po
drugiej stronie
Padnie grom
To
koniec?
Kładzie
się cieniem
Więzienie?
Koniec
snom
Cicha
obroża
Anioła
stróża
Nauka płynie
Kto
winien?
Czeka
zastępca
Bystrość
ma w zanadrzu
Jego cena
większa
Taka
rzecz się zdarzy
Towar
przedniej marki
Towar w
dużej cenie
Zaprasza
do arki
Zachwycenie
Jeszcze
rzut na taśmę
W biegu
gdy cel blisko
A tamtemu
gaśnie
Wszystko
Bywają
podróże
Cel
ukryty mając
Jednemu
posłużą
Drugi się
poddaje
Podsumowanie
Jak mówią
współcześni
Gdy upadną więzy
Koniec
pieśni
Ktoś
kogoś zwycięży
Miałeś
chamie złoty róg
Został ino ci się bruk
Zaniechaj spowiedzi
Synu zastępczy.
Bać się racji
Grzechem jest największym.
Tyś ekran martwy.
Za tobą pół świata.
Wołam wołam!
On nie odpowiada
Mowa w jedną stronę
Grzechem jest moim.
Dialog niech milknie,
Gdy ktoś się boi.
A prawda wyrasta,
Gdy jest dialego.
Prawdy się obawia,
Kto słów się wystrzega.
U ciebie zastępczy
Nie liczę na kontry.
Choć, gdy dialego,
Bardziej' śmy są mądrzy.
Są obcy ojcowie,
Z jedną słuszną linią.
U nie swoich synów,
Spustoszenie czynią.
Lub zjawi się idol,
Co ma linie słuszną.
Taki jest gotowy
Cudzą myśl udusić.
O synu zastępczy,
Jesteś mi jak lustro.
Z sobą samym można
Toczyć rozmów mnóstwo.
Zalety sztucznego syna
Zaniechaj spowiedzi
Synu zastępczy.
Bać się racji
Grzechem jest największym.
Tyś ekran martwy.
Za tobą pół świata.
Wołam wołam!
On nie odpowiada
Mowa w jedną stronę
Grzechem jest moim.
Dialog niech milknie,
Gdy ktoś się boi.
A prawda wyrasta,
Gdy jest dialego.
Prawdy się obawia,
Kto słów się wystrzega.
U ciebie zastępczy
Nie liczę na kontry.
Choć, gdy dialego,
Bardziej' śmy są mądrzy.
Są obcy ojcowie,
Z jedną słuszną linią.
U nie swoich synów,
Spustoszenie czynią.
Lub zjawi się idol,
Co ma linie słuszną.
Taki jest gotowy
Cudzą myśl udusić.
O synu zastępczy,
Jesteś mi jak lustro.
Z sobą samym można
Toczyć rozmów mnóstwo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz